Dyl Sowizdrzał


Dyl Sowizdrzał urodził się w 1300 roku w Kneitlingen am Elm (Saksonia), a zmarł w 1350 w Mölln (w Holsztynie).
Postać złośliwego błazna-psotnika i figlarza, będącego uosobieniem mądrości ludowej oraz plebejskiego – często rubasznego – humoru, wywodząca się z folkloru północnych Niemiec. Sowizdrzał, wędrowny rzemieślnik, przenosi się z miejsca na miejsce, płatając figle przy każdej robocie, do której się zabiera i udając głupca. Psikusy jego wiążą się przede wszystkim z dosłownym traktowaniem wyrażeń przenośnych, np. wykonywaniem poleceń w sposób skrajnie dosłowny.
Niemieckie słowo Eulenspiegel można dosłownie tłumaczyć jako "sowie zwierciadło" – i rzeczywiście nieodłącznymi atrybutami Dyla są sowa i zwierciadło.


Pomnik Dyla Sowizdrzała w Mölln.


Dyl Sowizdrzał na cokole odbudowanego "króla pieców"


Tak wyglądał moment składania pocałunku na Dylowych... plecach podczas mierzenia pieca. (fragment ryciny W.Stryowskiego).
Opis tego samego figla daje nam Wilhelm Stryowski, słynny gdański malarz, w formie następującej fraszki:

„ W gdańskim dworze wielki piec stoi,
A na nim Sowizdrzał wyrzeźbiony broi.
W kamieniu nawet dowcip z niego nie umyka,
Gołej jego części nie jeden nos dotykał.
Wypiętym figlem wielu już splantował –
Uważaj bo i z ciebie rad by zażartował.”

Rodowód społeczny polskich sowizdrzałów

Literatura sowizdrzalska jak zwykło się nazywać produkcję literacką małopolskich „klechów” i „rybałtów” z przełomu XVI i XVII wieku jest pod względem socjologicznym, jednym z nurtów staropolskiej literatury plebejskiej, z uwagi zaś na charakter literacki i przeznaczenie, kręgi czytelników oraz sposób rozpowszechniania należy do piśmiennictwa popularnego, jarmarcznego czy straganowego. Wśród najciekawszych i najbardziej znaczących utworów literatury sowizdrzalskiej na pierwszym miejscu wymienić należy dwa dialogi o przygodach staropolskiego Szwejka – klechy Albertusa z wojny, tego samego, najpewniej anonimowego autora, wydane w słynnej Drukarni Łazarzowej kierowanej przez Jana Januszowskiego, przyjaciela Jana Kochanowskiego i wydawcę jego dzieł. Obydwa utwory wielokrotnie wznawiane aż do schyłku XVII wieku, odbiły się głośnym echem w literaturze i publicystyce staropolskiej, wywołały liczne kontynuacje, naśladownictwa i przeróbki. Do „ albertusów” sowizdrzalskich należą również: „Komedia rybałtowska nowa”, „Zwrócenie Matyjasza z Podola”, oraz komedia „Albertus- rotmistrz”. Czołową pozycję w literaturze sowizdrzalskiej zajmują zbiory wierszy Jana z Kijan: „Nowy Sowiźrzał” oraz Fraszki nowe Sowiźrzałowe. Termin „literatura sowizdrzalska” wywodzi się od zgrabnie i inteligentnie urobionego imienia Sowizdrzała ( Sowiźrzała) – bohatera polskiej wersji głośnego, niemieckiego zbioru uciesznych, a nierzadko drastycznych opowiastek.

Romans jarmarczny

W XVI wieku romanse jarmarczne były obok egzemplarzy "Biblii" i żywotów świętych najczęściej drukowanymi książkami. Ich dzisiejszym odpowiednikiem są masowo produkowane harlekiny. Ogromnym powodzeniem cieszyły się też broszury z opisami głośnych zbrodni czy biografiami sławnych przestępców. Dały one początek powieściom kryminalnym i sensacyjnym. Polska powieść popularna narodziła się na przełomie XIX i XX wieku. W międzywojniu czytelnicze rekordy biły dziełka Stefana Kiedrzyńskiego czy Antoniego Marczyńskiego. Z kolei Paweł Staśko i Mieczysław Srokowski zasłynęli jako autorzy skandalizujących romansów erotycznych. Dziś mało kto o nich pamięta.
Literaturę popularną tworzyli także znakomici pisarze. Kazimierz Przerwa-Tetmajer był autorem takich romansów, jak "Zatracenie" czy "Anioł śmierci". Za życia artysty cieszyły się one większą popularnością niż jego poezja. Witold Gombrowicz drukował w odcinkach kryminał "Opętani". W odcinkach wyszła też większość powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, które w międzywojniu były w Polsce równie popularne (na przykład "Bracia Dalcz i spółka"), jak obecnie powieści Johna Grishama. Czytadła mają na swoim koncie Władysław Reymont ("Wampir") czy Stanisław Przybyszewski (trylogia "Mocny człowiek"), wydawnictwem broszurowym była poczytna "Czarna msza" Juliana Tuwima.

,,Literatura", ,,Jarmark", ,,Literatura jarmarczna"

Encyklopedyczna definicja literatury: 

Literatura – jest ogółem dzieł należących do kultury danego narodu/kraju, całej ludzkości lub też jakiejś epok. Od II poł. XVIII w. to odrębny dział piśmiennictwa, mający na celu oddziaływanie estetyczne – tzw. Literatura piękna.

Encyklopedyczna definicja jarmarku:

Jarmark – w średniowieczu była to jedna z podstawowych form handlu (zwłaszcza hurtowego). Jarmarki były jedynymi formami wymiany między poszczególnymi regionami gospodarczymi. Odbywały się nie częściej niż raz do roku w stałym miejscu, zwykle w związku ze świętami kościelnymi. Przywileje kościelne i świeckie zapewniały kupcom uczestniczącym w jarmarkach bezpieczeństwo osobiste i nienaruszalność mienia. Na czas trwania jarmarku ograniczano cechowy monopol sprzedaży; nad cenami czuwali przedstawiciele władzy. Współcześnie targi noszą nazwy jarmarków, co ma tylko i wyłącznie związek z tradycją.





Literatura jarmarczna – inaczej zwana też literaturą ludową lub narodową. Na pytanie na czym polega odrębność tej literatury starał się odpowiedzieć Adam Mickiewicz. Odpowiedź byłą dziwna aczkolwiek zrozumiała; poeta uogólniał cechy dostrzegane we własnej twórczości i sprowadzał je do pojęcia ludowości, które dostrzegł w dziełach Galla Anonima; Wincentego Kadłubka i Jana Kochanowskiego. Mianem literatury jarmarcznej określa się utwory literackie przekazywane nie pisemnie, a ustnie – czyli twory tradycyjne; żyjące w środowiskach, które nie znały dotąd przekazu piśmiennego (ludność wiejska/małomiasteczkowa). Były to min: pieśni, podania, bajki, przysłowia i zagadki. 
Utwory przeznaczone dla piśmiennych czytelników z biegiem czasu zmieniały swoich odbiorców i sposób przekazu. Powieści średniowieczne czytane w XVI i XVII w. na dworach w XIX w. pokazywały się jako wydawnictwa sprzedawane na kramach jarmarcznych – nabywali je czytelnicy bez wykształcenia i literackich aspiracji. Pieśni układane przez bezimiennych autorów rozbrzmiewały po wsiach i miasteczkach. Humoreska opracowana przez Reja/Kochanowskiego znana jest jedynie z ustnych przekazów. 
W sposób ustnych przekazów zaciera się granica między zjawiskami literackimi, utrwalanymi na papierze, a zjawiskami folklorystycznymi, które utrwala się w ten sam sposób, ale przechodzą przez przekaz ustny. Dzięki temu też wzbogaca się zakres literatury narodowej; dzieła nazywane często arcydziełami, których Twórcy zawdzięczali pomysły ustnej tradycji występują w otoczeniu ubogich krewniaków: pieśni, bajek i innych tworów literatury ludowej. 





Książki opisujące wizje końca świata i zapewniające ochronę przed złymi wpływami, należy zaliczyć do bardzo popularnej literatury jarmarcznej, zwanej też dziadowską i kramarską. Jej nazwa pochodzi od tego, że rozpowszechniana była w czasie targów i odpustów lub rozprowadzana przez wędrownych dziadów wieszczących rychłą zagładę ludzkości

Literatura kramarska wyrosła na obrzeżach pisarstwa dewocyjnego i pieśni informacyjnych, popularnych już w czasach baroku. Zważywszy jednak na podejmowaną tematykę i postacie, jej źródła sięgają jeszcze wcześniej. Prawdziwy rozkwit książka jarmarczna przeżyła w drugim i trzecim dziesięcioleciu wieku dziewiętnastego. Była bardzo popularna nie tylko na Mazurach, ale także w Polsce i innych krajach. Wypełniała lukę między literaturą religijną, a sferą przesądów ludowych. Z czasem stała się elementem masowej kultury ludności z niższych warstw społecznych, a „magiczna moc” wzmagała jej popularność w czasach głodów, klęsk i wojen. Wówczas też mieszały się jej różne nurty, gdyż odbywający służbę wojskową mieszkańcy różnych części wielonarodowych monarchii wymieniali między sobą wiedzę o zwyczajach i „świętościach” zapewniających bezpieczeństwo w boju, tworząc z tego typu literatury ogólnoeuropejski tygiel kulturowy. Wspólną cechą tzw. Listów żelaznych i ochronnych było to, że zawierały swoisty kodeks moralny oraz określały rozliczne warunki skuteczności. Ważne było powoływanie się na ich nieziemskie pochodzenie. Łączyły je także: mały format, niewielka objętość, skromna szata graficzna, a często nawet brak okładki. Pozwalało to sprzedawać je za niewielką cenę, czyniąc przez to zresztą druk atrakcyjnym dla właściwie każdej kieszeni.